POZA LIMUZYNĄ 21

... NJ/NYC ... HIKE ...

DZIEŃ6

Pożegnalny lunch z Sunlee, który został trochę dłużej, żeby pogadać. Wszyscy podłączający się byli straszni zadowoleni, żeśmy otwarcie tyle gadali na różne tematy. Sunlee zgolił brodę i odmłodniał o 20 lat. Obawiam się, że mam podobną przypadłość, której nie chcę bynajmniej nadwyrężać. Znalazłem jedną ze swoich ulubionych kaw i pierwszy raz w życiu jadłem niebieskie ziemniaki. Sunlee był wędkarzem, znał się na międzynarodowych rybach, że tak powiem, znalazł sklep w sąsiedztwie ze świeżymi i oczywiście zjedliśmy niebałtyckiego dorsza (eng cod). Sunlee miał jedno zabawne powiedzonko, jeżeli się trafiło 10 w jego poglądzie na cokolwiek – powagą utwarzowione „Correct”. Jego ostatnią zagadką było: „Co jest największym nieświadomym czynnikiem w ocenie piwa i ja na to „Kolor”, a uśmiechnięty Sumlee: „Correct”.

HOBOKEN NJ

To przedziwne zdumiewające uczucie, kiedy całe do tej pory swoje życie, otoczone przez tłum ludzi, organizujesz,  aranżujesz, kreujesz, grasz/odgrywasz,  reżyserujesz, produkujesz, jesteś ma świeczniku itd. A & Z tym wszystkim doświadczeniem odsuwasz się na bok, i nie przeszkadzając rzeczywistości przemawiać, zaczynasz pokornie szukać miejsca, również w sobie, żeby z nią konwersować. Jakbyś szukał nowej postawy, nowego życia, nowego błogosławieństwa, żeby znaleźć Żonę, z którą do końca życia i dużo dłużej będziesz stale rozmawiał, uprawiał Ziemię Dialogu. Albo innymi słowy pomóc / nie przeszkadzać rzeczywistości znaleźć dla siebie LUSTRO.  Taka już nie do końca samotność długodystansowca na ostatnim odcinku przed metą, Róg każdego domu, staje się potencjalnym / pełnym nadziei miejscem, zza którego wyjdzie ONA. Jeżeli to nie jest piękne, to co innego tym jest.

Zjadłem pierwszego fast-fooda na ulicy Willow; kebaba z krewetkami, której to pozycji nie było co prawda na bogatej liście. Ale w końcu to przecież najmniejszy ich problem. W tej innej niż poprzednia, bogatej dzielnicy / mieście niedaleko za rogiem znalazłem ulubiony socio-wynalazek, publiczną półkę do oddawania / wymiany książek. I być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdybym za kolejnym rogiem nie znalazł dopełnienie / przedłużenie zawartości tej budki dla ptaków. Przypomniało mi się, że jako dziecko polowaliśmy na te zużyte jednorazowe „miecze świetlne”, żeby raz je skrzyżować, wyobrazić sobie ostateczną walkę Dobra ze Złem i usłyszeć cudowny zderzenia huk.

I niedaleko za kolejnym rogiem, kolejne uzupełniająca / dopełniająca / przedłużeniowa rozpoczętej historii zawartość, pełną różnych nadzieji.

Sporo tego dnia było interwencji, musiało iskrzyć z ukrytych miejscach. I od ukrytych osób również